„Devachan” w sanskrycie oznacza „Niebo”, a także „miejsce bogów”. Ludzie dobrego charakteru idą do Devachanu, „stanu świadomości” pomiędzy życiami ziemskimi. Czas, jaki jednostka spędza pomiędzy życiami ziemskimi, różni się w zależności od indywidualnej karmy.

W Devachanie jesteś otoczony tymi, których znałeś w planie ziemskim. Ponieważ jest to niebiański stan życia, możesz się widywać, z kim zechcesz, i robić to, co ci sprawia największą przyjemność, nie masz też problemów i bólu życia fizycznego. Ten stan szczęśliwości byłby zakłócony, gdybyśmy się angażowali w sprawy naszych bliskich, którzy są jeszcze w życiu fizycznym.

Na przykład ojciec, który odchodzi zostawiając żonę i nastoletniego syna, nie miałby spokoju, gdyby obserwował problemy swej rodziny. Nie może niczego zmienić, bo go z nimi nie ma. Kocha prawdziwie bezinteresownie, a zrozumienie zastępuje uczuciowość. Ten ojciec rozumie, że ukochane osoby, które osierocił, muszą doświadczyć swych lekcji, swej karmy, Z czasem znów się spotkają. Pamiętajcie, że świat ducha rządzi się zasadami zdrowego rozsądku. Jeśli nie możecie zmienić danej sytuacji, nie zatrzymujcie się: idźcie naprzód. To, o czym myślimy, popycha nas, byśmy obejrzeli różne sfery świata duchowego.

Kiedy byłam dzieckiem, mówiono mi o niebie, piekle, czyśćcu i otchłani. Niebo znajdowało się tam, gdzie żyje Bóg, gdzie są wszyscy ludzie z aniołami i gdzie gra muzyka. Piekło było okropnym miejscem pełnym ognia i demonów. W otchłani przebywały nie ochrzczone dzieci. Straszyły mnie obrazy bobasków fruwających w przestrzeni pomiędzy Ziemią a Niebem. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego skazuje się dzieci na cierpienia z powodu braku ceremonii chrztu.

Nie wszystko rozumiałam, jednak na szczęście wszystko zaczęło się wyjaśniać, gdy miałam siedem lat. Dzięki memu darowi jasnowidzenia dane mi było zobaczyć zupełnie inną wizję tamtej strony życia, a to umożliwiło mi skupienie uwagi na planie astralnym. Sfery, które nazywamy Niebem, czy też Devachanem, są zdumiewające. Obejrzenie niższych sfer, czy też piekielnych, było i nadal jest dla mnie bardzo przygnębiające.

Leave a Reply