Niektórzy ludzie najbardziej boją się tego, że pójdą do Piekła. Przerażało to Dona, leżącego na łożu śmierci. Nie uspokoiliby go przyjaciele ani rodzina. Brat Dona, wiedząc, że mam doświadczenie i pomagam odchodzącym ludziom, poprosił mnie, bym go odwiedziła. Przy łóżku siedziała matka Dona, której po policzkach ciekły łzy. Spojrzała na mnie, gdy weszłam, i wzrokiem błagała, bym mu pomogła. Aura w pokoju Dona była ciężka i ciemna. Najpierw otworzyłam okno, by wpuścić światło i nieco powietrza.

– Nie otwieraj tego – warknął Don. Podeszłam do niego i powiedziałam stanowczo:

– Don, przestań. Twoja matka potrzebuje powietrza. Moje słowa tak go zdziwiły, że już nic nie powiedział.

Gestem poprosiłam matkę Dona, by zostawiła nas samych. Odetchnęłam głęboko i spytałam go, dlaczego myśli, że pójdzie do Piekła.

Don mówił, bez przerwy, przez kilka minut. Przekonywał samego siebie, że jest skazany na Piekło, bo od , kilku lat nie uczęszczał do kościoła i nie uczestniczył w mszach.

Don był bardzo dobrym człowiekiem, żyjącym godnie i okazującym innym ludziom współczucie. Kochali go wszyscy, którzy go znali. Tragiczne było, gdy mówił w ten sposób. Jego ciało zaatakował rak, którego niestety wykryto dopiero w ostatnim stadium. Pomijając jego ciało, Don znalazł się w sytuacji karmicznej. Po prostu nastał już czas, by odszedł. Nie miało to nic wspólnego z jego życiem, które nie było złe.

W jakiego Boga wierzył Don? Co to za doktryna, która naucza, że dobrzy ludzie pójdą do Piekła za to, że nie uczęszczali na msze?

Leave a Reply