Susan nie mogła znieść tego, jak cierpi jej matka chora na raka. Nie chciała, by matka umarła, ale nie chciała też, by wciąż tak cierpiała. Matka pragnęła, by Susan pomogła jej umrzeć.

Susan spełniła życzenie matki, podała jej pigułki, ale natychmiat tego pożałowała. Przejście zajęło matce wiele godzin. Susan siedziała przy jej łóżku, gdy ta walczyła, nie mogąc oddychać. Kiedy już było po wszystkim, Susan nie zaznała ani dnia spokoju. Dwa lata później przeszła badania, a diagnoza brzmiała – rak. Uważała, że sama na siebie ściągnęła tego raka, z powodu żałoby i poczucia winy wywołanego śmiercią matki.

Kto może powiedzieć na pewno, dlaczego Susan zachorowała? Natomiast ja mogę wam powiedzieć, że nigdy się nie pozbierała po tym, jak pomogła matce umrzeć. Lawrence’a głęboko poruszyła nasza rozmowa. Ujął moją dłoń, a potem powiedział z pasją w głosie:

– Bardzo trudno sobie radzić z sytuacjami tego rodzaju, ale ludzie muszą się nauczyć myśleć o czymś więcej niż o życiu fizycznym. Najczęściej z powodu współczucia ludzie wierzą, że dobrze postępują, pomagając komuś umrzeć. Ale nie zawsze. Pomyślcie o nadużyciach, jakie mogłyby zaistnieć, gdyby zalegalizowano eutanazję. Życie ilu ludzi zostałoby zakończone przedwcześnie, przez tak zwanych „współczujących” przyjaciół i krewnych? Kto ma prawo wybierać pomiędzy życiem a śmiercią innej osoby? Dopóki żyjemy, dopóty się uczymy. Życiem i śmiercią rządzi karma. Jeśli twoja karma stanowi, że masz mieć trudną śmierć, musisz temu stawić czoło, w przeciwnym razie powtórzy się w nowym życiu. Mówię z prawdziwym współczuciem, bo wiem, że cierpienie będzie większe, jeśli życie zostanie zakończone, zanim nadejdzie na to właściwy czas.

Nie ma litości w zabijaniu z litości. Samobójstwo lub eutanazja nie są kresem cierpienia. Są początkiem większego bólu – cierpienia duchowego. Musimy pamiętać, że ból fizyczny ma kres to dusza cierpi po śmierci, jeśli odbieracie sobie życie albo komuś pomagacie to zrobić.

Leave a Reply