21 czerwca 1982 r. o godzinie 9.03 wieczorem Diana, księżna Walii, urodziła niemowlę płci męskiej. Wiadomość o narodzinach następcy tronu dała początek świętu narodowemu. Następnego dnia królowa Elżbieta II przybyła z pierwszą wizytą do swojego wnuka. Kiedy Królowa Anglii ujrzała przyszłego króla Williama V, Lorda Północnej Irlandii, Anglii i Szkocji, Obrońcę Wiary, Cesarza Zamorskich Posiadłości, podobno zauważyła sucho: „Chwała Bogu, nie ma takich uszu jak jego ojciec”.

Inspekcja wnuka dokonana przez królową dla sprawdzenia, czy dziecko nie ma wielkich odstających królewskich uszu swojego ojca, należy do pradawnego rytuału. Każdy chce wiedzieć, do kogo jest podobne dziecko. Czy ma takie włosy jak ojciec? Oczy po matce? A może przypomina karykaturę z magazynów satyrycznych? Gdy malec rośnie, rodzina i znajomi przypatrują się także, jakie cechy charakteru odziedziczył po członkach rodziny. Czy jest tak towarzyski jak ojciec? Dowcipny jak mama? Usposobienie ma po wujku?

Ludzie, co jest zupełnie zrozumiałe, nie przestają się fascynować cechami genetycznymi. Jest coś niesamowitego w odkrywaniu kawałka siebie w kimś innym, albo ujrzeniu nagle w swoim dziecku czegoś, co uważałaś za wyłączną cechę męża. Odczuwasz głęboką satysfakcję na myśl, że jakaś część ciebie będzie istniała poza tobą, że będzie stanowiła twoje przedłużenie w czasie i przestrzeni. Poza tym z dziwną ulgą konstatujesz, że twoje cechy charakteru (nawet i te niedobre) przenoszą się na dzieci. Oznacza to bowiem, że miłość do muzyki lub irytujący perfekcjonizm wyniosłaś w pewien sposób z kołyski, że nie możesz nic poradzić na ekscesy, których się dopuszczasz w kultywowaniu w sobie tych cech („Hej, nie mogę kosić trawnika, jestem stworzony tylko do gry na akordeonie i muszę się do tego natychmiast zabrać”)- Usprawiedliwia cię to i zdejmuje część odpowiedzialności za to, co robisz, a nawet nadaje twemu życiu pewne noblesse oblige.

Leave a Reply