Trzask! Na całym świecie trzyletni chłopcy odbijają się od ścian, spadają z krzeseł, potykają się o zabawki, biegają po korytarzach. Walą młotkiem w meble i z każdego patyka celują jak ze strzelby. Nie można ich oderwać od klocków. Ale to nie wszystko. Ich zachowanie grozi podminowaniem, a nawet zagładą czegoś bardzo drogiego wielu rodzicom, i nie chodzi tu tylko o dom, lecz o hołubione, płynące z głębi duszy przekonanie, że role odgrywane przez obie płcie zostały wymyślone przez społeczeństwo.

Ojcowie i matki, którzy dorastali w trakcie lub po rewolucji seksualnej, nurzali się w buzującym tyglu egalitaryzmu płciowego. Rozgorączkowane społeczeństwo dążyło do przełamania narzucających ograniczenia ról obu płci, do pozwolenia kobietom i mężczyznom na swobodniejsze nawiązywanie kontaktów. Jednym z płomieni, które podsycały ten ogień, było założenie, że to społeczeństwo, a nie biologia, wykreowało lubiących przepychanki chłopców i bawiące się lalkami dziewczynki. Ludzie zaczęli powszechnie uznawać, że to społeczeństwo wzmacnia w mężczyznach nieumiejętność mówienia o uczuciach, a w kobietach brak zainteresowania silnikami samochodowymi. Na każdego, kto odważył się zakwestionować tę doktrynę, czekał stos.

Dorośli wiedzieli, że sami nigdy nie będą w stanie kompletnie zerwać z myśleniem w kategoriach płci, ale byli pewni, że u własnych dzieci zdołają wykorzenić seksizm, zanim się w ogóle pojawi. Wielu rodziców sądziło, że na swoich małych tabula rasa zapiszą przyszłość wolną od seksizmu.

Leave a Reply