Pomimo obietnicy szczęśliwego życia wiecznego, większość istot ludzkich obawia się podróży ku duchowi. Myśl o pozostawieniu ziemskich przyjaciół i krewnych, albo braku radości życia doczesnego, jest niepokojąca. Wielką pociechą jest świadomość, iż nikt nie przechodzi z Ziemi do sfery ducha samotnie. W chwili gdy duch zaczyna opuszczać wasze ciało, zobaczycie kogoś stojącego w cieniu, wyciągającego dłoń, by pomóc wam przekroczyć granicę. Będzie to wyraźny obraz kogoś kochanego, kto odszedł przed wami. W tych rzadkich wypadkach, gdy wcześniej nie odszedł ktoś bliski, będzie na was czekał jakiś duchowy pomocnik, wyszkolony w pomaganiu ludziom podczas przechodzenia na drugą stronę.

Bywałam przy łóżkach wielu ludzi tuż przedtem, zanim odeszli. Zawsze wiedziałam, gdy nadchodziła ich pora, bo zaczynali mi mówić, że widzą ludzi, którzy odeszli już wcześniej. Czasami odbywali długie rozmowy z matką, babcią lub inną ukochaną osobą.

Jeśli nie jest wam bliski świat metafizyczny, łatwo możecie zakładać, że chora osoba ma omamy wywołane lekami bądź halucynacje. Zapewniam was, że to nie z tym mamy do czynienia. Po prostu ciało duchowe rozpoczyna swe przejście. Pacjent naprawdę widzi duchy, które na niego czekają. Przebywając w połowie na Ziemi, a w połowie w świecie ducha, umierająca osoba łączy się z oboma tymi światami. Tak samo jak potrzeba nieco czasu, by narodziła się dusza, tak i na opuszczenie Ziemi jest on potrzebny. Śmierć jest narodzinami w królestwie ducha.

Leave a Reply