Już nie jest mu potrzebne ciało fizyczne, może je odrzucić. Będzie mi brak jego obecności w świecie fizycznym, ale skontaktujemy się w sferze duchowej, po pewnym okresie odpoczynku. Jestem szczęśliwy, że już niedługo przeniesie się do swego prawdziwego domu. Chcę tylko, by odchodząc miał wszelkie wygody.

Przypomniałam sobie, że Lawrence jest lekarzem. Jego zmęczenie wynikało z troski o sir Williama. Kochał swego nauczyciela i pragnął mu służyć do ostatnich chwil na Ziemi. Te dwie wspaniałe dusze medytowały razem, dlatego Lawrence wyglądał jak osoba nie z tego świata. Poprosił, żebym zaczekała kilka minut w bibliotece, a sam poszedł do swego nauczyciela.

Stałam w oknie biblioteki, przyglądając się majestatycznym górom otaczającym posiadłość sir Williama. Kiedy po raz pierwszy znalazłam się w tym domu, oboje z Lawrence’em wybraliśmy się na wspinaczkę na górę Deva (anioł – przyp. tłum.). Na szczycie naprawdę czuje się anielską obecność, co dodaje sił, a piękna krajobrazu nie da się opisać. Lawrence powiedział mi, bym idąc w milczeniu, syciła się pięknem góry. „Jeśli przyjrzysz się dokładnie, dostrzeżesz moc jaką ona daje. Na pewno to poczujesz, jeśli pozwolisz sobie na chwilę ciszy”.

Odsunęłam się od okna i zamknęłam oczy, by zjednoczyć się z ciszą. Czułam się, jakbym znów się znalazła w objęciach mocy dających spokój. Miałam poczucie wielkiego szczęścia i wolności. Kiedy otworzyłam oczy, pokój wypełniało złotawe światło. Przyszedł Lawrence i przez chwilę stał obok mnie. Odetchnęłam głęboko i spojrzałam mu w oczy. Wyglądał na bardzo spokojnego i szczęśliwego.

– Już czas się pożegnać. – Zaprowadził mnie do swego nauczyciela.

Odchodzi wielki nauczyciel część 3

Weszłam do pokoju, w którym odpoczywał sir William. Oddychał z trudem, ale to nie wpływało na jego ducha.- Czekałem na ciebie, moje dziecko, by się z tobą pożegnać. Choć w tym życiu nie spotykaliśmy się zbyt często, znałem cię w poprzednich życiach.

Sir William powiedział mi o kilku sprawach osobistych, o których, jak sądził, powinnam wiedzieć. Podkreślił, że w razie potrzeby będzie przy mnie Lawrence. Nie powinnam się martwić rzeczami, które nie są w życiu ważne. A potem powiedział, żebym przez chwilę przy nim posiedziała. Był zbyt zmęczony, by kontynuować rozmowę, Do pokoju wszedł Lawrence i we troje siedzieliśmy w milczeniu. W tej chwili nie miałam ochoty płakać. Sir William wyglądał na szczęśliwego – jakby był gotów do wspaniałej podróży. Lawrence spoglądał na swego nauczyciela z szacunkiem i pogodnie.

A potem gdzieś w tle usłyszałam muzykę organową. Wiedziałam, że dochodzi z tamtej strony. Lawrence spojrzał na mnie i skinął głową. Sir William wyglądał ak, jakby zasnął. Pomyślałam o słowach Jezusa: Kiedy wóch lub więcej gromadzi się w imię moje, jestem tam ośród nich.

Było to bardzo religijne wydarzenie, a ja czułam ' widziałam gości z duchowego świata. Upłynęło jeszcze ilka chwil i sir William odetchnął głęboko. Odszedł wrócił do domu.

Śmierć to powtórne narodziny do życia w duchu. Sir illiam odpocznie, a potem zacznie nam pomagać ze wej strony życia. Spojrzałam na Lawrence’a i zaczęłam płakać, ale nie yły to łzy smutku. Płakałam, bo byłam wdzięczna, że ane mi było poznać tego wielkiego człowieka, jego cie i śmierć.

Leave a Reply