Wyjaśniłam, że była moją nauczycielką. Molly miała rację, mówiąc o ubraniu, że pochodzi z ubiegłego stulecia, ta kobieta odeszła bowiem w 1891 roku. Nazywanie kogoś „staruszką” może wyglądać na brak szacunku, ale w tym wypadku jest czułym zdrobnieniem, używanym jedynie przez bliskich jej ludzi.

„Staruszka” kontynuuje swą pracę w duchu, inspirując ludzi. Ja znalazłam ją dwadzieścia lat temu, a jej wpływ na mnie z tamtej strony stanowił wielkie wsparcie w mojej pracy. Pomagają nam ci ze sfery ducha, jeśli zapracowaliśmy na taką pomoc. Często „staruszka” przychodzi do mnie bezpośrednio. Wszystko, co robi, ma szczególny sens. Wykorzystała Molly jako posłańca, by przekazać ludziom doświadczenie z pogranicza śmierci.

Zaprzyjaźniłyśmy się z Molly. Chłonęła wiedzę jak gąbka. Pożyczałam jej książki o reinkarnacji i karmie. Poznałam jej rodzinę. To przemili ludzie, którzy bardzo kochali Molly. Nie musiałyśmy się dużo napracować, by przekonać ich co do prawdziwości jej podróży. Będąc ludźmi głęboko wierzącymi, wierzyli we własne życie po śmierci. Molly wielokrotnie śmiała się, przypominając mi, że to ja mam informować ludzi, a nie ona.

Molly odeszła niecały rok temu. Byłam z nią, w domu jej matki, w wieczór poprzedzający jej odejście. Nie miałyśmy sobie wiele do powiedzenia. Jej ostatnie słowa, skierowane do mnie, brzmiały tak: „Czy po tamtej stronie mogę coś dla ciebie zrobić?”

– Podziękuj ode mnie „staruszce”. Znajdź też proszę mojego przyjaciela Nicky’cgo, i powiedz mu, że bardzo go kocham – odpowiedziałam.

– Bardzo chętnie – odparła. Milczała przez chwilę, a potem spytała: – Mary, czy myślisz, że będę umiała pomóc „staruszce”? Tak wiele razy chciałam cię o to zapytać. Wiem, że wielu ludzi pracuje w świecie duchowym. Chyba nie jestem zarozumiała, myśląc, że „staruszka” mogłaby korzystać z mojej pomocy? Wkrótce cię opuszczę. Wciąż widzę wujka Ala, gdy zamykam oczy. On powtarza, że wkrótce znajdę się w domu.

– Molly, na pewno możesz jej pomóc. Będziesz wspaniałą asystentką. Nie zapominaj, że jesteś związana ze „staruszką” karmicznie. To nie przypadek, że to właśnie ciebie wybrano, byś mi przyniosła wiadomość. Swoją opowieścią i osobistą odwagą przysłużyłaś się wielu ludziom. Nadal będziesz pomagała innym po tamtej stronie.

Następnego ranka, Molly opuściła nas, by iść do „domu”.Tak jak obiecałam, opowiedziałam wam jej historię.

Leave a Reply