Kaznodzieje walący pięścią w ambonę, wykrzykujący o wiecznym potępieniu, nie byli zbyt pomocni. To oni zaszczepili strach. Zwykłe ludzkie błędy opisywali jako grzechy śmiertelne. Śmierć kojarzono z sądem ostatecznym, przerażającą kostuchą itp.

Rodzice kłamią najczęściej,mówiąc dzieciom o śmierci lub w ogóle o niej nie rozmawiają. Myślą, że w ten sposób chronią swoje dzieci. Śmierć nie powinna stanowić tajemnicy. Powinno się o niej mówić otwarcie i w piękny sposób. Tak jak musimy nauczyć nasze dzieci zasad dobrego zachowania oraz odróżniania dobra od zła, tak również trzeba uczyć je, by nie bały się śmierci. Zrozumienie tego, że zmiana poprzedza rozwój, jest lekcją, która pomoże dzieciom w innych dziedzinach życia. Pojmowanie śmierci jako normalnego procesu – jako części życia – uwolni dzieci od strachu. Pokażcie im kwiaty i drzewa rozkwitające wiosną i to, w jaki sposób odpoczywają zimą. To prosta, piękna i odpowiednia metafora, stanowiąca odpowiednik naszego życia. To nasz własny strach powstrzymuje nas od rozmawiania z dziećmi w normalny sposób o przemijaniu. Ten strach jest jednak wyuczony. Pewnego razu usłyszałam określenie strachu jako „nieobecności Boga”. Dla mnie zabrzmiało to bardzo prawdziwie, bo ludzie wierzący w siły potężniejsze niż własna osobowość są mniej strachłiwi i bardziej skłonni doceniać świętość życia. Nie musicie wierzyć w bóstwa ani uczęszczać do kościoła, by zostać osobą wierzącą. Wystarczy mieć poczucie wyższego jestestwa mieszkającego w sercu każdego z nas. Właśnie to jestestwo stanowi pobudkę wiodącą nas ku pragnieniu służenia innym, jest żołnierzem zabijającym smoka strachu.

Leave a Reply