Istnieje wiele różnych sfer Devachanu. Zapracowujemy na nasze miejsce poprzez rozwój duchowy oraz charakterem. Przypomina to wchodzenie po drabinie. Każdy szczebel przybliża nas do szczytu. Niektórzy wspinają się powoli i strachliwie, a inni szybko i bez lęku. Wreszcie wszyscy osiągają szczyt. Proces wspinania się stanowi klucz. Powinniśmy się delektować każdym stopniem przybliżającym nas do absolutnego szczęścia. Lawrence powtarzał wielokrotnie: ,,Po co się śpieszyć? Mamy przed sobą całą wieczność”.

Trudno opisać to, co znajdziecie wkraczając do poszczególnych sfer. Po pierwsze, na ich granicy zobaczycie czekających na was ukochanych ludzi. Ich podniecenie jest zaraźliwe. Zaszczytem jest pokazywanie nowym ludziom piękna, jakie czeka na nich w Niebie. Kolory są zdumiewające. Wszystko jest znacznie żywsze i błyszczące niż na Ziemi. Każda część świata duchowego wydaje się niezwykle ożywiona. Wyobraźcie sobie świat bez zniszczeń, chorób i negatywnych odczuć.

Ogrody, wyglądające na nie kończące się, są wszędzie bujne i egzotyczne. Jedyne ziemskie ogrody, jakie można by porównać z tymi w Niebie, widziałam w Findhorn w Szkocji oraz w wiejskiej posiadłości sir Williama (nauczyciela Lawrence’a).

Kiedy po raz pierwszy odwiedziłam Findhorn, wielkie wrażenie sprawiły na mnie róże, wielkości melonu, kwitnące znacznie dłużej niż inne róże, jakie kiedykolwiek widziałam. Findhorn jest naprawdę niezwykłym, magicznym miejscem. Eileen Caddy, śliczna kobieta o szczególnym darze przekazu medialnego, otrzymała wskazówki, w jaki sposób przywrócić Findhorn do życia. Eileen otrzymała duchowe przekazy, z których wynikało, że powinna się porozumieć z „duchami przyrody” – skrzatami i wróżkami. One nauczyły ją, w jaki sposób podnieść wartość jej ogrodu. Ten eksperyment udał się wspaniale, a mnie wiele radości dało odkrywanie tajemnicy Findhorn.

Leave a Reply