Klientka o imieniu Rosa przybyła na sesję przygnębiona. Była bardzo wychudzona i nie mogła powstrzymać łez. Podałam jej chusteczkę higieniczną i zamieniłam się w słuch. Rosy nie interesowały przepowiednie, ona pragnęła jedynie ukojenia.

– Po prostu chcę się zabić – powtarzała.

Zatrwożyłam się, bo zrozumiałam, że ona naprawdę o tym myśli. Rosa mówiła przez następną godzinę. Jej mąż spotykał się z inną kobietą, ale twierdził, że absolutnie nie chce rozwodu. Rosa nawet nie była na niego zła przeciwnie, żyła jedynie jego wizytami i czekała na telefony.

– Jestem niczym. On mówi, że jestem głupia i bezużyteczna.

Natychmiast jej powiedziałam, że potrzebna jest jej terapia. W takiej sytuacji potrzebny jest psychiatra, a nie medium. Matka Rosy przyjechała z Hiszpanii, by się nią zająć. Rosa nie powinna być sama. Zadzwoniłam do bliskiej przyjaciółki Rosy natychmiast po sesji i powiedziałam jej, jak bardzo się martwię. Ta przyjaciółka obiecała, że będzie pilnowała Rosy i zadzwoni po lekarza, gdyby to było konieczne.

Kiedy dwa miesiące później Rosa wróciła do mojego gabinetu, wyglądała już znacznie lepiej. Spotkała nową miłość i już nie czuła potrzeby skończenia z życiem. Odetchnęłam z ulgą, że kryzys minął, ale zasmucał mnie i martwił jej sposób myślenia. Rosa koniecznie powinna znaleźć głębszy cel w życiu, by znów nie popadła w desperację. Wszelkie kłopoty sercowe mogły ją do tego doprowadzić.

Wszyscy pragniemy, by nas kochano i szanowano. Ból z powodu utraconego związku miłosnego może sprawić, iż poczujemy, że życie jest nic nie warte. Musimy jednak pamiętać, że codziennie rano wstaje słońce, dając nam możliwość przeżycia pięknego dnia.

Cierpienie Rosy było rzeczywiście prawdziwe. Mam jedynie nadzieję, że odnajdzie spokój w sobie samej, a nie dlatego, że jest akceptowana przez kochanków. Jeśli tak się stanie, samobójstwo nie przyjdzie jej na myśl. Wybór należy do niej.

Leave a Reply