Tony odebrał sobie życie kilka lat temu. Często myślę o nim z miłością i smutkiem. Od chwili popełnienia samobójstwa widziałam go dwukrotnie. Jego poczucie winy i smutek z powodu tego, co zrobił, łamią mi serce.

Tony był bardzo utalentowanym i wrażliwym młodym człowiekiem, i wydawało się, że ma wszystko w życiu. Nikt nie może powiedzieć, że ta tragedia wydarzyła się, bo nie miał mu kto pomóc. Odbywał terapię cztery razy w tygodniu i miał wielu kochających go przyjaciół, na których można polegać. Prawda wygląda tak, że kiedy życie stało się za trudne dla Tony’ego, zakończył je. On chciał umrzeć.

Samobójstwo rzadko jest nieskomplikowane. Często powody takiego uczynku sięgają korzeniami do urazów z dzieciństwa, albo nawet nie rozwiązanych problemów z przeszłych żyć. Nie mogę przedstawić studium psychologicznego, bo nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Chcę się podzielić z wami moimi osobistymi doświadczeniami, mam bowiem nadzieję, że zrozumiecie, iż samobójstwo naprawdę nie rozwiązuje żadnych problemów.

Tony nie pił ani nie brał narkotyków, przestrzegał właściwej diety i regularnie się gimnastykował. Zarabiał na życie jako zawodowy aktor, dlatego przywiązywał dużą wagę do swego wyglądu.

Tony martwił się wszystkim. Mógł spędzić dwie godziny w sklepie, usiłując dokonać wyboru pomiędzy niebieskim a czarnym swetrem. A potem spędzał następne dwie godziny, zastanawiając się, czy dokonał właściwego wyboru. Zbytnim uproszczeniem byłoby powiedzieć, że Tony’emu brakowało pewności siebie. Ta niepewność brała się z potrzeby uzyskania aprobaty innych, nie zaś z własnego poczucia dumy. Jedną z tragedii w życiu Tony’ego było to, że nie wiedział, jak niezwykłą jest osobą. Żeby nie wiem jak go wspierać i tak nie czuł się pewnie. Nie potrafił być szczęśliwy.

Leave a Reply