Pewna piękna kobieta o imieniu Carrie odeszła z powodu raka w 1989 roku. W czasie choroby spędzałam z nią bardzo dużo czasu i wielokrotnie rozmawiałyśmy o tej drugiej stronie. Carrie wiedziała, że pozytywne myślenie pomoże pokonać zmartwienia, i bardzo pilnie stosowała pozytywne myśli. Nie pozwoliłaby sobie na żadne złe myśli bądź urazę wobec kogoś. Cały wysiłek umysłu wkładała w promowanie zdrowia. Carrie była taką osobą, która zawsze widzi, że szklanka jest do połowy pełna, nie zaś że jest do połowy pusta. Wszyscy kochali Carrie, a wielu próbowało rywalizować z nią, myśląc tak pozytywnie jak ona. Carrie miała przezwisko – Angel (ang. anioł), które bardzo dobrze do niej pasowało.

Przez dwa lata rak był w stanie remisji, toteż kiedy nastąpił nawrót choroby, Carrie była zdruzgotana. Czuła się za to odpowiedzialna. Uważała, że nie dość pozytywnie myślała i właśnie dlatego miała nawrót raka. Załamała się i zaczęła płakać: „Dlaczego moje ciało nie zachowuje się tak, jak nakazuje mu umysł?” Zasmuciło mnie jej poczucie winy. Źle pojmowała samą ideę pozytywnego myślenia, toteż chciałam jej pomóc to zrozumieć. Nie miała problemów z samym myśleniem. Była jedną z najbardziej pozytywnie nastawionych i kierujących się miłością osób, jakie kiedykolwiek poznałam. Nigdy nie narzekała, że jest chora, i pomagała innym, jak tylko umiała. Jej rak był natury karmicznej.

Wyjaśniłam Carrie, że są w naszym życiu pewne sytuacje, które przenosimy z poprzedniego życia. Na przykład, jakieś dziecko rodzi się niewidome. Jego matka w ciąży bardzo dbała o zdrowie. Żaden inny członek rodziny nie jest niewidomy. Nie ma logicznego wytłumaczenia tej jawnej niesprawiedliwości. Dusza dziecka przyniosła ten problem ze sobą po to, by uwolnić karmę z poprzedniego życia. Czy ktoś może obwiniać dziecko o złe myślenie?

Leave a Reply