Ten biedny człowiek myli piekielny (problem) z piekłem – skomentował Lawrence. – Widziałam wiele obrazów Nieba. Te sfery są piękne. Wiem, że istnieją ciemne sfery, znane jako Piekło, choć nigdy ich nie widziałam. Nie chodzi o to, że pragnę zobaczyć Piekło, ale chciałabym znać pewne fakty. Uważam, że powinnam osobiście zapoznać się z obiema stronami życia wiecznego. Białe Pióro nigdy nie skierował mojego jasnowidzenia na sfery niższe. Czy pomożesz mi zobaczyć, jak one wyglądają? – Czekałam na odpowiedź.

Lawrence zastanawiał się dość długo, zanim odpowiedział. – Doskonale rozumiem, dlaczego nie wystawiono cię na negatywne działanie niższych sfer. Przede wszystkim, nikt, kogo znasz, tam nie poszedł. Dusza idzie do tych sfer niezwykle rzadko. Niektórzy ludzie idą do mniej szczęśliwych sfer niż inni. Jedynie całkiem zdeprawowani idą do tych niższych sfer.

Lawrence zrobił pauzę, a po dłuższym namyśle powiedział, że jednak powinnam odbyć tę podróż. Nie muszę się obawiać. Będę pod ochroną. Wskazał jeden z rogów w pokoju i kazał mi skupić cała energię na tym miejscu. Intensywnie skupiłam uwagę. Kiedy tak wpatrywałam się w róg, pokój wypełnił zapach dymu. Lawrence ostrzegł mnie, bym nie traciła koncentracji umysłu. Powiedział, że zapach nie ma natury fizycznej, a stanowi tylko część oddziaływania ciemnej sfery.

Na ekranie mojej wizji pojawił się ciemny bezkształtny obraz, jaki opisywałam wcześniej. To było coś potwornego. Brak choćby odrobiny uprzejmości czy miłości był porażający. Lawrence znów mnie ostrzegł, bym nie okazywała strachu. Muszę przyznać, że byłabym przerażona, gdyby nie było go obok mnie. Zasłona pomiędy światami jest bardzo cienka, a ja nie pragnęłam zbliżyć się do tej złej przestrzeni.

Wizja trwała jedynie około minuty, dla mnie dostatecznie długo, by przyjrzeć się owej złej przestrzeni pełnej niegodziwości. Obraz zniknął, a przez pokój przeszedł chłodny powiew. Czułam się tak, jakbym miała zwymiotować, a moje całe ciało ogarnęła słabość. Smród dymu wisiał w powietrzu. Dopiero po kilku minutach odzyskałam spokój.

Leave a Reply