Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wiadomo, dlaczego chłopiec jest chłopcem, a dziewczynka dziewczynką. Na lekcjach przysposobienia do życia w rodzinie albo biologii wbijano nam .do głowy, że dziewczynki mają dwa chromosomy X, a chłopcy mają po jednym chromosomie X i Y. Ten genetyczny dobór albo niedobór kieruje rozwijający się zarodek na jedną z dwu różnych ścieżek. Z historycznego punktu widzenia kobiety są uważane za domyślną płeć: geny z dużego chromosomu X, gdyby pozostawić je sobie samym, utworzyłyby dziewczynkę.

Kiedy chromosom X utworzy parę z chromosomem Y, genetyczne intruzy ze stosunkowo mikrego chromosomu Y zmieniają proces rozwojowy z korzyścią dla samych siebie, i rodzą się wtedy mężczyźni.

Co jest takiego w chromosomie Y, co sprawia, że rozwój, który powinien „normalnie” doprowadzić do powstania osobnika płci żeńskiej, zmierza w zupełnie nowym kierunku? Uczeni już od pewnego czasu byli świadomi, że do tego, aby powstał chłopiec zamiast dziewczyny, nie jest potrzebny cały chromosom Y. W 1991 r. brytyjscy naukowcy pokonali rywali w międzynarodowym wyścigu, odkrywając spośród setek innych genów w chromosomie Y i spośród około 100 tys. genów w całym organizmie ten jeden jedyny gen, który przewraca pierwszy klocek biochemicznego domina zaangażowanego w tworzenie mężczyzny. Mimo że ten gen, nazwany SRY (angielski skrót od sex-related gene of the Y chromosome – gen sprzężony z płcią zlokalizowany w chromosomie Y), wykryto i przebadano u myszy, można sądzić, że funkcjonuje on w ten sam sposób u wszystkich ssaków, w tym również u ludzi. Mimo że SRY jest najważniejszym genem płci, nie jest to naprawdę „gen męski”. Sam z siebie nie powoduje bowiem olbrzymich bicepsów, przerostu ego czy innych cech, które wielu ludzi uważa za drugorzędne cechy płciowe klasycznego faceta. Gen ten zachowuje się raczej jak generał, wydający rozkazy innym genom, które z kolei przekazują je jeszcze innym, dopóki setki genów nie wyprawią miliardów komórek w pochód ku męskości.

Leave a Reply